Opowiadają założyciele firmy — Robert Rosiak i Krzysztof Gardjas
Wszystko zaczęło się od wyjazdu do Londynu.
Był początek lat 90., a my byliśmy jeszcze studentami. Pojechaliśmy tam, jak wielu wtedy, żeby po prostu dorobić. Ale zamiast tylko pracować, zaczęliśmy patrzeć uważniej na to, co dzieje się wokół nas. A wokół, na każdym kroku, były firmy sprzątające. Na biurowcach. Na sklepach. Na samochodach dostawczych. Cała, dobrze zorganizowana branża, o której w Polsce nikt jeszcze wtedy nie słyszał.
Pomyśleliśmy: skoro to działa tam, podziała i tutaj.
Zaczynaliśmy od zera. Dosłownie.
Wróciliśmy do Polski z pomysłem i niczym więcej. Pierwsze zlecenia były małe, czasem jednorazowe. I tu ciekawostka, którą zawsze lubimy opowiadać: obaj mieliśmy już wtedy tytuły magistra, a mimo to sami jeździliśmy sprzątać.
To właśnie ta praca „na dole” nauczyła nas najwięcej. Że w tym biznesie nie liczą się wielkie słowa, tylko to, czy klient może na Tobie polegać. Czy przyjedziesz, kiedy obiecałeś. Czy zrobisz to porządnie, nawet jeśli nikt nie sprawdza.
Pierwszy duży krok
Po jakimś czasie trafił się kontrakt, który wszystko zmienił — sprzątanie dużego, wielkopowierzchniowego obiektu handlowego. Dziś to może brzmieć jak jeden z wielu kontraktów. Wtedy było to dla nas ogromne wyzwanie logistyczne — i dowód, że damy radę też w większej skali.
To doświadczenie otworzyło kolejne drzwi. Zaczęliśmy rosnąć, brać większe obiekty, uczyć się nowych rzeczy.
Odwaga, żeby zrobić coś pierwszy raz
W 1999 roku otworzyliśmy pierwszą w Polsce bezdotykową myjnię samoobsługową. Nikt wcześniej tego nie zrobił — trzeba było po prostu spróbować. Pomysł się przyjął, sieć urosła do 16 lokalizacji, a my staliśmy się liderem w tej niszy.
Do dziś to jedna z naszych ulubionych historii, bo dobrze pokazuje, jak działamy: jeśli widzimy dobry pomysł, wolimy go sprawdzić, niż się zastanawiać.
Dziś
Tamtych dwóch studentów z wiadrami dziś pewnie by nas nie poznało.
Z pojedynczych, dorywczych zleceń zbudowaliśmy firmę, która obsługuje jedne z największe i najbardziej wymagające obiektów. Od biur i magazynów, przez zakłady produkcyjne i centra logistyczne, po zupełnie inne przestrzenie, o które nikt by nas na starcie nie podejrzewał. Każdy z tych obiektów ma inne wymagania, inny rytm pracy, inne oczekiwania.
A jednak w każdym z nich obowiązuje ta sama zasada, którą wynieśliśmy jeszcze z pierwszych zleceń: robimy to porządnie, albo wcale.
Nie zbudowaliśmy tego sami. Zbudował to zespół ludzi, którzy każdego dnia, często niewidoczni, o poranku albo w nocy, dbają o to, żeby setki obiektów wyglądały tak, jak powinny. To im chcemy podziękować najbardziej.
Dziękujemy też Wam — klientom, którzy zaufali nam czasem na wiele lat, i partnerom, z którymi budowaliśmy tę firmę krok po kroku. Bez Was tych 30 lat by nie było.
To był dobry początek. Jesteśmy ciekawi, co przyniosą kolejne 30 lat — i mamy zamiar być przy tym równie zaangażowani, jak pierwszego dnia.
— Robert Rosiak i Krzysztof Gardjas, założyciele Cleaner